• Wpisów:245
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 15:04
  • Licznik odwiedzin:19 638 / 1598 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Hej kochani! Nie wiem jak u Was, ale u nas jest zupełnie biało. Przez cały dzień padał śnieg. Zresztą teraz też pada. Mam nadzieję, że się utrzyma przez jakiś czas, bo po prostu uwielbiam ten zimny puch. Chodzenie wśród płatków śniegu, nasłuchiwanie tego charakterystycznego skrzypienia, uważanie na większe, lodowe kałuże sprawia mi ogromną frajdę. Można powiedzieć, że obserwowanie mnie, kiedy pałałam dziecięcą wprost radością jest ekstremalnie rzadkim zjawiskiem.

Ten dzień był świetny. Nie zepsuła go nawet kartkówka z matmy, która była całkiem prosta ani nawet sprawdzian z fizy. Nasza nauczycielka jak zawsze raczyła sobie pożartować, więc wyobraźcie sobie niektóre odpowiedzi z testu. Było w nich coś takiego naturalnego i zabawnego jednocześnie.
Ogólnie mnóstwo dzisiejszych sytuacji było zabawnych bądź niezwykłych. Np. ta z akademią. Usadowiliśmy się na końcu sali, bo akurat tam były wolne miejsca. Po co przepychać się na sam początek, skoro można mieć luz w zacisznym kącie ? Nasza dyrektorka uznała jednak, że z tej odległości nic nie zobaczymy, choćbyśmy wszyscy skorzystali z okularów Oli. Kazała nam się przenieść na miejsca nauczycieli. Nasze miny były śmiechu warte. My, zwykli śmiertelni uczniowie, mamy usiąść na honorowych miejscach ? Staliśmy tak w miejscu z głupimi wyrazami na twarzy, dopóki dyrektorka nie wydała nam tego samego rozkazu jeszcze raz tylko, że po angielsku. Wtedy się jej posłuchaliśmy.
Sama akademia była lepsza od spektaklów organizowanych przez szkolne koło teatralne. Było co oglądać, nasz nowy anglista ( o jakże interesującym nazwisku ) postarał się o przepiękne dekoracje i oprawę muzyczną. Szkoda, że całość trwała jedynie 20 minut. Na szczęście, ksiądz okazał się dla nas łaskawy i nie robił już lekcji. Korzystając z okazji, ja z Gabą wyciągnęłyśmy podręcznik od historii, aby pouczyć się na ewentualną kartkówkę z konfederacji barskiej i I rozbioru Polski. Nagle książka się zamknęła... Okazało się, że ksiądz jest miłośnikiem historii i zamiast z pytań do bierzmowania, zaczął wypytywać się o wszystkie rozbiory Polski, a potem z uwagą słuchał, co mam do powiedzenia na temat sytuacji wewnętrznej Rosji z XVIII w.

Lekcje skończyły się ok. 15. Szybki obiad i pędem na wolontariat. Zgodnie z moimi oczekiwaniami nikt nie przyszedł na prywatne nauczanie. I dobrze ! Dzięki temu wcześniej wróciłam do domu i jeszcze zabrałam psa na spacer. Mój jamnik kompletnie zwariował na punkcie śniegu. Na spacerze szła z wywalonym językiem przez pół drogi i lizała śnieg, a na podwórku latała we wszystkie strony jakby ją kto gonił.

Okazało się również, że starsza pani, do której chodziłyśmy, aby jej pomagać w zajęciach domowych zrezygnowała z naszych "usług". Podobno nie odpowiadał jej nasz wiek. Poza tym robiliśmy losowanie na mikołajki. Po długich, dyplomatycznych rozmowach w końcu udało mi się zdobyć moją (NIE)Przyjaciółkę, która już grozi mi kupnem koszulki z jakimś przebojowym cytatem z naszego ulubionego serialu. Jak jej znajdę jakiś cytat to się nie pozbiera przez tydzień! Na chwilę obecną muszę już kończyć. Niedługo zaczyna się nowy odcinek "Ojca Mateusza". Miłego długiego weekendu !


Maria

P.S:Czyżbyśmy już wyprzedziły świąteczną reklamę coca-coli ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć kochani! Ostatecznie postanowiłyśmy, że weźmiemy udział w konkursie "Wydajemy własną książkę". Po przemyśleniu wszystkich za i przeciw zgadzamy się z Wami, że powinno się jednak zaczynać od małych kroków. Teraz wychodzi problem, którą historię mamy wydać. Do niektórych jesteśmy zbyt bardzo przywiązane, a inne mają zbyt prostą fabułę. Oto nasza lista :

1. "Kiara i Keila" - opowieść o kandydatce do tronu malutkiego państewka Mwanzo i jej przyjaciółce wykluczonej przez społeczeństwo. W czasie trwającej Apokalipsy Środka dziewczyny zostają wysiedlone do Opesu i wcielone do specjalnego ośrodka W.A.G.A, który zajmuje się szkoleniem nowych żołnierzy potrzebnych do armii Imperiów. Kiarze i Keili nie podoba się jednak wizja spędzenia kilku lat poza granicami ojczyzny i postanawiają za wszelką cenę wrócić do domu.

2. "Liki" - historia trójki przyjaciół pochodzących z dwóch, nienawidzących się rodów. Główna bohaterka stara się pogodzić zwaśnione rodziny, ale doprowadza do zaostrzenia konfliktu.

3. "Kora i Sonia" - przygody bogini ziemi i bogini wody, których przeznaczeniem jest uwolnić Lewy Świat od zła.

4. "Żywioły" - opowieść o matkach Kory i Sonii, które miały za zadanie wyszkolić żywioły ognia i powietrza.

5. "Mity według Kory i Sonii" - zbiór 10 opowiadań opisujących powstanie rzeczywistości według bohaterów "KiS".

6. "Sen" - historia pradawnej bogini Sen i jej wspomnień dotyczących zabierania pozostałych pradawnych z powrotem do Prawego Świata.

7. "Kaja i Selen" - powieść mówiąca o córkach tytułowych bohaterek "KiS", które po tajemniczym zniknięciu Kory i Sonii zaczynają naukę w Akademii L.U.N.A. Kiedy dowiadują się, że istnieje sposób na uwolnienie matek z wyspy Selantri zawiązują sojusz z potomkami innych bogiń, którym również zależy na powrocie Kory i Sonii, ale już z zupełnie innych powodów.

8. "Adrianna i Sylwia" - perypetie dwóch nastoletnich detektywów amatorek, które zostają wciągnięte w pracę policji, dzięki miejscowemu profesorowi.

9. "Z kroniki policyjnej" - sprawa młodej księgowej, której życie jest zagrożone przez nieznanego napastnika.

10. "SuperMathe" - opowieść o nauczycielce matematyki, która w wolnych chwilach stara się pokonać swojego odwiecznego wroga ZZZ. Ten niespodziewanie atakuje uczniów, aby zmusić SuperMathe do poddania się.

11. "Polityka" - jeżeli w Polsce na powrót zapanuje komunizm, komu uda się przywrócić stary ład ? Czy zrobi to Gabriela ( zwolenniczka USA ) czy Jan Antoni ( zwolennik papiestwa ) ? A może zwycięży obejmująca władzę Aleksandra wspomagana przez Putina ?

12. "Politycy" - specjalny eksperyment PiS-u powoli wymyka się z pod kontroli. Studenci chodzący do szkoły założonej przez premiera szykują intrygę, która ma pokazać politykom, że głos ludu jest bardzo ważny.

13. "Żart kronikarza" - jak to jest być kronikarzem ? Na to pytanie odpowie Wam córka Galla Anonima dokładnie opisująca dzieje swojego kraju. Kiedy księżniczka Wiktoria nie chce wyjść za mąż za księcia Stanisława podstawia w swoje miejsce służkę Olę. Tylko jedna osoba sprzeciwia się temu pomysłowi. Czy potomkiniom Anonima i Kopernika uda się ujawnić intrygę ?

14. "Rycerz w zardzewiałej zbroi" - sir Marek wyrusza na misję. Po powrocie odkrywa, że z jego krainy zostały same popioły. Czy znajdzie jakieś miejsce, aby rozpocząć całkowicie nowe życie ?

15. "Dziedzice Antonówek" - Marianna i Antek nie chcą być małżeństwem, a ktoś musi przejąć w posagu Antonówki. Oboje chwytają się wszelkich sposobów, aby nie doszło do ślubu.

16. "Indiańska tajemnica" - starszyzna wybiera 10 nowych strażników przeszłości, którym bardzo ciężko jest się ze sobą dogadać. Kiedy jednak Naija rezygnuje ze stanowiska, cała reszta zdaje sobie sprawę, że ich zajęcie jest niezwykle pożyteczne i próbują odszukać oraz namówić Indiankę do zmiany zdania.

17. "Bohaterowie" - opowieść o Lorine, której życie przewraca się o 90 stopni po tym, gdy znajduję starą bransoletkę. W jednej chwili zostaje dołączona do trójki znanych bohaterów, którym przeszkadza niedoświadczona koleżanka. Czy Lorine nauczy się żyć w nowej rzeczywistości czy popełni jakieś straszliwe głupstwo ?

 

 
Witajcie kochani! Ostatnio soboty są bardzo zapracowanymi dniami. Niby jest wolne i cieszymy się z odpoczynku, a tu nam wyskakuje wiele rzeczy do zrobienia. Z racji tego, że w piątek wróciłam bardzo późno do domu ( pierwszy piątek miesiąca ), a potem postanowiłam protestować z powodu niesłusznego oskarżenia mojej osoby o brak możliwości skontaktowania się ze mną w sposób telefoniczny. Mój upór przeciągnął się do godzin wieczornych, w czasie których nie reagowałam na żadne próby rozejmu i właśnie dlatego nie odrobiłam lekcji. Sądzę, że jednak mogłam je napisać, bo dzisiaj musiałam robić wszystko w tempie ekstremalnym.Taaa... Mądry Polak po szkodzie.

Dzień zaczęłam od godziny dziesiątej. Godzinę później pędziłam już do kina na spotkanie literackie prowadzone przez znaną pisarkę. Na miejscu okazało się, że trzeba było przynieść własną twórczość. Na szczęście udało mi się wygrać wczorajszy protest i mogłam posłużyć się telefonem. Wystukałam adres (NIE)Przyjaciółki - wersja z pasją i odczytałam wiersz "Kościuszko naszym patronem" wprawiając w osłupienie wszystkich obecnych. Nie, ten wiersz wcale nie był tak powalający, bardziej powalającą informacją jest to, że patronem mojego gimnazjum jest Konopnicka, a podstawówki Broniewski, a ja czytam wiersz o Kościuszce. I tutaj nasuwa się jedno proste wyjaśnienie, mianowicie piszę wiersze na zamówienie ! Wracając do spotkania... Prowadzącej spodobała się moja poezja. Oczywiście, nie zapomniałam napomknąć, że większe doświadczenie mam w prozie. Pisarka zaproponowała więc, żebym przyniosła w grudniu fragmenty "Adrianny i Sylwii", aby zajął się nimi profesjonalista. Po prostu nie wierzę! Jeszcze rok temu wydanie własnej książki było tylko rozmywającym się marzeniem, a teraz wszystko do tego prowadzi.

Maria

 

 
Witajcie kochani! W końcu wróciłam na bloga, a trzeba przyznać, że nie było to łatwe zadanie. W ciągu tego miesiąca naprawdę dużo się działo. Na początku myślałam, że uda mi się wszystko ze sobą pogodzić, ale już po pierwszym, takim tygodniu uznałam, że jest to nie do zniesienia i muszę wybierać pomiędzy przyjemnościami, a pracą. Z tego właśnie powodu nie mogłam wchodzić na (NIE)Przyjaciółki, chociaż próbowałam znaleźć choć wolną chwilkę.
Na szczęście cała praca nie poszła na nic i rezultaty są więcej niż zadowalające. Udało mi się przejść do rejonowego etapu olimpiady historycznej, w środy uczę dzieciaki w MOPS-ie, a w czwartki chodzę pomagać starszej pani. Dodatkowo musiałam zaliczyć kilkanaście różańców. Najgorszym pomysłem było wzięcie udziału w 3 konkursach jednocześnie oraz zapisanie się na warsztaty literackie. W ten oto sposób mój czas wolny zmalał do zera.
Mam nadzieję, że nie gniewacie się z powodu tak długiej przerwy. Nie planowałam zawiesić działalności bloga. Od tej chwili będę zapowiadać takie rewelacje. No... To zaczynamy od początku !

Maria
  • awatar Hachie: Witaj ponownie! :) Nic się nie dzieje, w końcu każdy jest zabiegany! ;) Zapraszam do mnie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W tym tygodniu nie wyrobię się z dodaniem nowego wpisu. Za dużo wzięłam na głowę, a szkoła nie jest litościwa. Spokojnie, nadrobię zaległości. Mam nadzieję, że się nie gniewacie.

 

 
 

 
Cześć kochani! Wczoraj miałam do wyboru pouczyć się na kartkówkę z biologii lub wejść na bloga. Wybrałam to pierwsze. Poza tym cały dzień przesiadywali u mnie goście. Tak więc nie było czasu na drobne przyjemności.
Chciałabym Wam opowiedzieć o dwóch specjalnych systemach przekazywania tajnych wiadomości, kiedy nie chcemy zdradzić o kogo bądź o co chodzi. Może Wam się spodoba i sami zaczniecie korzystać ?

Misja nr.1: Nadać kryptonim. Pamiętacie wyrażenie "stanąć jak Polska na mapie" ? Wraz z koleżankami opracowałyśmy specjalną mapę całej klasy porównując charakter i skuteczność gry w siatkówkę do państw świata. Moja klasa liczy jakieś 24 osoby, więc poszło szybko z dopasowaniem krajów. I tak oto ja jestem reprezentacją Polski, a Gabriela - Islandii. W naszej grupce znalazło się także miejsce dla RPA, Kongo, ZEA, Watykanu i obwodu kaliningradzkiego ( ten obwód jest na chwilę obecną kwestią sporną, gdyż obwód należy do Rosji ).

Misja nr.2 : Opracować kod. Nasz kod składa się z 24 liter, które są zastąpione znakami graficznymi. Jak na razie wysłałyśmy tylko jedną zaszyfrowaną informację, która została błędnie zinterpretowana przez naszego kolegę. Jak się potem okazało, pomylił "l" z "v", "p" z "s" i "o" z "h". Jeśli chcecie używać tego jako ściągi musicie się porządnie wykuć wszystkich symboli na pamięć. U nas zasada jest prosta: skojarzenie. Litera "a" - Akademia pana Kleksa, litera "l" - lalka, litera "s" - Sylwia itd. itd.

Życzymy miłej zabawy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć kochani! Nie mam dzisiaj ani grama weny, gdyż wszystkie pokłady zarezerwowane na czarną godzinę musiałam wykorzystać na napisanie wiersza na konkurs. Od Biesiady Poetyckiej mam kryzys twórczy. Utwory starszych ludzi dogłębnie mną wstrząsnęły i uświadomiłam sobie, że jestem kompletną amatorką. To jednak wcale nie oznacza, że powyrzucam wszystkie długopisy i zeszyty oraz usunę bloga. Dzięki temu doświadczeniu wiem, że powinnam starać się jeszcze bardziej i doskonalić swoje talenty.

Prawdopodobnie ten wtorek jest jednym wielkim kryzysem. Dziś non stop się ślizgam na wszystkich płaszczyznach. Sprawdzian z matematyki pewnie poszedł mi beznadziejnie, bo w końcu to matma. Na prezentacji referatu czułam się jak śnieg na początku wiosny ( podobno wyglądałam jakbym połknęła kij od szczotki ), z testu z geografii dostałam 3+ ( dlaczego ?! ), a prowadzona przeze mnie kronika szkolna okazała się być kroniką sportową.

O wf-ie nie będę już wspominać. Moja pozycja w czasie gry w siatkówkę była jak miejsce Polski na mapie. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej, bo mam dwie kartkówki. Przynajmniej dostałam 6 z tego referatu. Zawsze jakieś pocieszenie...
Maria
  • awatar edertasuna1267: no tak niestety się zdarza, że mamy beznadziejne dni
  • awatar Kowalski, opcje!: Nie możemy oczekiwać, że zawsze będzie idealnie. W życiu potrzebne są i blaski i cienie, a to wszystko musi się równoważyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chciałabym życzyć dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, samych dobrych ocen, mnóstwa przyjaciół, inspiracji i spokoju współautorce bloga (NIE)Przyjaciółki - Gabrieli, która kończy dzisiaj 15 lat. Wszystkiego najlepszego !


 

 
Cześć kochani! Przez weekend prawie nic nie dodałam na bloga, ponieważ byłam strasznie zajęta. Musiałam zająć się referatem z polskiego, który mam jutro przedstawić na forum klasy, pouczyć się do kartkówek i poznęcać nad kością kurczaka potrzebną na biologię.

Szał kartkówek nadal trwa, mimo iż nauczyciele ledwo co stoją na nogach. Potężne przeziębienie dziesiątkuje całe gimnazjum. Wszyscy kaszlą, kichają i zwalniają się do domu. Na szczęście rozchorowałam się tydzień przed czasem i teraz cieszę się dobrym zdrowiem. Tego dnia miałam jedynie kartkówkę z niemieckiego (odmiana czasowników). Miałam mieć również z angielskiego, ale magicznym trafem ksero odmówiło współpracy i pani była zmuszona przełożyć sprawdzianik na inny termin.

Nieszczęsna kość kurczaka tkwi już 5 dzień w słoiku z octem i nadal nie chce zrobić się elastyczna. Ma na to czas do czwartku, a jeśli będzie stawiać opór to stracę piątkę z biologii. Niestety, owej kości nic nie mogę zrobić, bo nie da się jej złamać, gdyż powoli zaczyna wyginać się na wszystkie strony.

Na historii wreszcie zaczęliśmy omawiać rewolucję francuską ! Jak ja nie mogłam się tego doczekać. Cóż, póki co muszę jednak zwrócić swoją uwagę na rządy Kazimierza Wielkiego. Przynajmniej będzie warto. Chyba, że nie przedostanę się do drugiego etapu olimpiady.

Jutro mam sesję z plusem z matematyki. Jest to test sprawdzający ile zapamiętaliśmy z poprzedniego roku. Na nasze szczęście, pani nie wstawia z niego ocen. I dobrze, bo matma jest czarną magią, którą trzeba długo oswajać. Oczywiście, wiem, że inni mogą się ze mną nie zgodzić i ja to szanuję. Sama uwielbiam przedmioty znienawidzone przez ludzkość ( przynajmniej przez większość ) typu historia czy geografia.

Z dziewczynami omawiałyśmy kwestię prezentu dla chłopców z okazji ich święta. Ostatecznie doszłyśmy do wniosku, że nic im się nie należy, no może jedynie dwóm panom zrobimy jakiś upominek. Nie może być tak, że co roku się staramy, a oni na Dzień Kobiet robią nam łaskę, że w ogóle pamiętają.


Maria
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
  • awatar Hanti: Od nieróbstwa się ludziom w głowach przewraca.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej kochani! Jak pewnie zauważyliście, wczoraj nie było wpisu. Akurat o tej porze, w czasie której dodaję posty robiłam pracę na architekturę i prezentację o ONZ-cie. Po prostu nie wyrobiłam się z blogiem. Dlatego dzisiaj nadrobię zaległości

Wczoraj nie miałam połowy lekcji z powodu koncertu, który był organizowany w moim gimnazjum. Przyjechał perkusista. Opowiadał nam o swoim życiu, walce z nałogiem i śmiertelną chorobą. Mówił także o znajomych, którzy się stoczyli. Nie zabrakło również historii bębna i zaprezentowania różnych utworów. Żeby było weselej, zapraszał nas na środek i dawał wyzwania. Ja się od tego uchroniłam

Miałam wczoraj wywiadówkę! Wychowawczyni zaproponowała rodzicom dwie wycieczki ( do Warszawy i do Berlina ), omówiła przygotowanie do egzaminu i dała wykaz ocen. Na szczęście nie schodzę poniżej 4. Do czasu oddania sprawdzianu z geografii...

Coś drgnęło w sprawie konkursów. Olimpiadę historyczną mam dopiero pod koniec października, więc mogę się jeszcze spokojnie uczyć. Niestety, oficjalnie rezygnuję z konkursu "Wydajemy własną książkę". Nie chcę, aby moja twórczość stała się własnością i promocją jakiejś małomiasteczkowej biblioteki, o której nikt nigdy nie usłyszy. Z całą pewnością nie o to mi chodziło! Poza tym, trzeba samemu zrobić okładkę, więc tytuł zdarzenia jest całkowicie nie na miejscu.

Teraz muszę już kończyć. Kupiłam dwa wydania "Świata wiedzy" i mam zamiar je przeczytać. Do usłyszenia wkrótce!

Maria
  • awatar Dziennik Zabójcy: Ale z tą książką to bym wzięła udział w konkursie...
  • awatar Dziennik Zabójcy: Z tym perkusistą miałaś szczęście, ja na przykład kocham perkusję! U nas w gimnazjum też będzie jakiś koncert, ale to pewnie będzie ta durna muzyka klasyczna!
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: @Kowalski, opcje!: Tylko, że w tym wypadku tracimy prawa do książki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej kochani! Uwielbiam pisać na blogu wieczorem, zwłaszcza po długim spacerze. Wtedy człowiek nabiera niesłychanej inspiracji, a i wena postanawia współpracować.
Tak się składa, że potrzebowałam oderwać się od rzeczywistości na jakiś czas. Natłok zdarzeń i informacji bardzo źle wpływa na koncentrację, której trochę mi brakuje. Wzięłam ze sobą psa i zniknęłam na 20 minut.
A kiedy wróciłam do domu to się zaczęło. Koleżanka dzwoniła kilka razy po lekcje, siostra prosi o przepytanie. Musiałam jeszcze napisać wiersz na konkurs. Mimo iż się nie rymuje, to mi się podoba. Ma w sobie to coś.
W końcu piękno wiersza nie polega na jego długości czy ilości rymów tylko na jego przesłaniu. Nie no... Zacznę go pisać od nowa.

Maria



  • awatar (NIE)Przyjaciółki: @Kowalski, opcje!: Ja o tym doskonale wiem, ale mój zleceniodawca nie chce tego przyjąć do wiadomości.
  • awatar Kowalski, opcje!: Ale wiesz, że nie wszystkie wiersze są rymowane?
  • awatar Hanti: Wena przychodzi zawsze w najdziwniejszych momentach naszego życia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie kochani! Powiem Wam szczerze, że nie mam pomysłu na dzisiejszy wpis, ponieważ ten wtorek był po prostu nudny. Dodatkowo jest tak zimno, że człowiek nie ma energii na myślenie nad treścią. I niestety, te resztki silnej woli, które mi zostały muszę wykorzystać do nauki na sprawdzian z fizyki, który podobno jest mega trudny. Oby mój kolega się mylił, bo inaczej będzie klapa. Co prawda, powtórzyłam sobie natężenie i napięcie elektryczne, omy, oporniki, akumulatory i baterie, ale trzeba to jeszcze dopracować i doszlifować. W takim razie wstawiam Wam piosenkę, która idealnie opisuje moje uczucia w szkole, konkretniej mówiąc, na przerwie.

Maria
 

 
Cześć kochani! Dzisiejszy dzień był jednocześnie przewidywalny jak i zaskakujący. Wiem, że to niemożliwe, ale jednak. Lekcje jak lekcje, cóż mogę powiedzieć o nich ciekawego ? Na pewno każdy wie, co się robi na matematyce czy fizyce. Oddawanie kartkówek też w sumie norma. Używając swoich niezwykłych umiejętności przewidywania przyszłości wywróżyłam dwie czwórki. Ocena z angielskiego jest dla mnie zaskoczeniem, ponieważ spodziewałam się trójki, ale nie narzekam. Nie zgadzam się jedynie z biologią.

Moje gdybania dotyczące kartkówki z historii okazały się chybione. Za to była pytana jedną osoba. Jej odpowiedzi raniły moją duszę. Rozumiem, że można być kiepskim z historii, ale Śląsk w XVIII w. należał do Austrii, a nie do Polski. Dobra... Nie będę się wypowiadać, bo zaraz ktoś mi wypomni jak słówko führer przeczytałam fyrer zamiast frusier. I ten wzrok germanistki... ( zorientowani z histy wiedzą, o co chodzi ).

Uroczyście oświadczam, że referat z polskiego należy do mnie ! Dowiedziałam się o tym dopiero dziś, ale i tak jestem zadowolona, ponieważ mam zamiar dać z siebie wszystko. Trzymajcie za mnie kciuki, bo mam na wykonanie dosłownie kilka dni.

Maria



  • awatar (NIE)Przyjaciółki: @Kowalski, opcje!: Sofokles i Antygona
  • awatar Kowalski, opcje!: Do czego to jest wszystko potrzebne, no do czego? "- Gdzie się podziały podziały klasowe, no gdzie? - E tam, jak dla mnie to ta całą demokracja to ściema." Zdradź temat referatu na polski.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć kochani! Od godziny jestem w domu i mam trochę czasu na pisanie. Dzisiejszy dzień był po prostu wow. Jestem z siebie bardzo zadowolona.
Jak już napisałam w poprzednich dwóch postach, ja z Gabi szykowałyśmy się na Biesiadę Poetycką. Znalazłam adres i zjawiłyśmy się tam piętnaście minut przed rozpoczęciem. Musiałyśmy omówić najważniejsze sprawy i wymyślić jakąś wymówkę, dlaczego nie mamy wiersza.
Okazało się, że wcale im to nie przeszkadza ( no prawie ). Wszyscy się przedstawiliśmy i zaczęliśmy prezentować naszą twórczość. Większość osób była od nas starsza o jakieś 40, 50 lat i miała na swoim koncie wydane po co najmniej 2 tomiki wierszy. Tak więc trafiłyśmy w dobre miejsce.
Pierwszy rozdział "Przyjaciółek dla szóstki" bardzo im się spodobał. Dostałyśmy nawet propozycję współpracy. Jedna pani poprosiła, abyśmy zostawiały w sekretariacie nasze wiersze. To może być ogromna szansa. Powiedzieli, że kiedy skończymy pisać "AS" to prawdopodobnie pomogą z wydaniem.

Maria



  • awatar Hanti: Gratulacje! :D Chętnie przeczytałabym wasze wiersze :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć kochani! Dosłownie przed chwilą wróciłam do domu. Po wyjściu z bloga odrobiłam matematykę, uzupełniłam repetytorium i przeczytałam dzieje Polski aż do śmierci Henryka Pobożnego. Potem musiałam wyjść poszukać studia, w którym jutro ma się odbyć biesiada. Budynek znalazłam dosyć szybko, inna sprawa była z wejściem. Gdzie tylko spojrzałam była albo siatka albo brama. Wszystko zamknięte, rzecz jasna. Kręciłam się więc po parku, bo zauważyłam tam sporą grupę ludzi. Po półgodzinnych poszukiwaniach wreszcie znalazłam. Niestety, nie weszłam do środka, ponieważ pierwsze primo, odbywał się konkurs muzyczny, drugie primo, byłam z psem. Teraz mam zamiar skończyć drugi rozdział "Adrianny i Sylwii" i muszę wybrać odpowiedni fragment do zaprezentowania.

Maria


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć kochani! Nareszcie mamy weekend! Wczoraj jakoś mnie to mało obchodziło i nawet kiedy pan od wf-u powiedział, że powinnam się cieszyć, że zaraz jest wolne, ja po prostu nie mogłam o tym myśleć. Miałam taki niespokojny umysł, że potrzebowałam szybko zajęcia. Właśnie z tego powodu mam odrobione lekcje i wysprzątany pokój. Na szczęście, dzięki temu mam teraz szmat czasu, który należy dobrze wykorzystać.

Czym ja się tak bardzo denerwuję ? Muszę napisać drugi rozdział do Adrianny i Sylwii, gdyż jutro w naszym mieście odbywa się Biesiada Poetycka. Polonistka podała nam adres ośrodka i dokładną godzinę spotkania. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że będę musiała zaprezentować "AS" przed zgromadzonymi ! Jak ja się boję ! Prawdopodobnie większość osób będzie starsza ode mnie ze dwadzieścia lat, więc mogą źle odebrać moją twórczość. Nachodzi mnie jeszcze jedna wątpliwość. Skoro to Biesiada Poetycka to nie powinnam przynieść wiersza ? Zadowoli ich proza ?!

W niedzielę mam pierwsze spotkanie do bierzmowania. Jestem ciekawa na czym to polega i czy będzie tak strasznie jak opowiada klasa. Osobiście sądzę, że będzie ok. Potem zaczną się spotkania, pytania, różańce, roraty itp. Nie widzę żadnego problemu. Nawet to lubię.

Jakieś 7 godzin temu ruszyła z naszego miasta pielgrzymka do Rostkowa. Pomimo delikatnych zachęt księdza zdecydowałam się nie iść. Po prostu dużo by mnie to kosztowało. Nie chodzi wcale o żadne składki, nic z tych rzeczy. Byłam w tamtym roku i ledwo doszłam. Potem przez tydzień wypominałam sobie, że to nie dla mnie. Krótko mówiąc, przejście 37 km przypłaciłam okropnym bólem kolan. Czasami nienawidzę swoich stawów... Mimo wszystko wspieram naszych pielgrzymów duchowo. Mam nadzieję, że to odczuwają

Skoro mam czas to powinnam pouczyć się do olimpiady. Zaczynam historię Polski ! Poprzedniego października nie udało mi się dotrzeć do tego etapu, być może dla tego, że miałam tydzień na naukę. Biorę się do roboty !

Maria

 

 
Cześć kochani! Cały dzień zastanawiałam się nad tym, co mogę dla Was napisać, ale żaden pomysł nie przyszedł mi do głowy. W ogóle nie mogę pozbierać myśli. Może to dlatego, że jestem przeziębiona, a może dlatego, że jednocześnie czuję się taka szczęśliwa i lekka, że gdybym umiała, to uniosłabym się kilka metrów nad ziemią.
To takie wspaniałe uczucie. Nie wiem jak je nazwać, ale mogłoby trwać przez wieki... Przepraszam za taki krótki wpis, ale nie jestem w formie fizycznej, aby długo siedzieć przed laptopem. Prawdę mówiąc, powinnam leżeć w łóżku i się wygrzewać Dobranoc

Maria

 

 
Cześć kochani ! W tym wpisie przedstawię Wam trzy piosenki, które non stop chodzą mi po głowie i prawdopodobnie długo nie będą chciały z niej wyjść. Na szczęście traktuję to jako muzyczną terapię, która ma mnie uwolnić od stresu i dodać sił w najgorszych momentach. Gotowi ?



1. Pierwszym utworem, który mam zamiar zaprezentować jest " Sweeter than fiction " autorstwa mojej ulubionej piosenkarki - Taylor Swift. Kawałek został napisany w 2013r. na potrzeby filmu "One Chance". Piosenka należy do gatunku country. Najbardziej cenię ją za tekst, a konkretnie za ten fragment:
When you hit the ground, hit the ground, hit the ground, oh oh
Only sound, only sound that you heard was „no”
Now in this perfect weather
It’s like we don’t remember
The rain we thought would last forever and ever.
Jeżeli ktoś chce poznać całe tłumaczenie piosenki to proszę kliknąć w ten link: http://taylorswift.blog.onet.pl/2013/12/20/sweeter-than-fiction-tekst-piosenki-i-tlumaczenie/


2. Na drugim miejscu znajduje się "Pod wiatr" Grzegorza Hyżego. Piosenka zawiera bardzo pozytywny i motywujący przekaz. Została wydana w tym roku. O ile dobrze pamiętam jest to hit tegorocznego lata.


3. Nadszedł czas na ostatni utwór, którym jest "Fair in the rain" Mansa Zelmerlowa. Zakochałam się w tej spokojnej melodii i po raz pierwszy nie patrzyłam na tłumaczenie teksu ani sama go nie przetłumaczyłam. Wnioskuję, że opowiada o miłości, ale nie jestem pewna w 100%. W końcu pojedyncze słówka nie zastąpią zdań.


Dajcie znać w komentarzu jakie piosenki Was motywują
Maria

Ps. Zauważyliście, że w każdej z tych piosenek jest wzmianka o deszczu ?
 

 
Cześć kochani ! To dopiero drugi tydzień szkoły, a ja mam już jej serdecznie dość. Wszystko z powodu kartkówek. Niby człowiek się uczy i umie, ale kiedy przychodzi co do czego, to wszystko staje się trudne. Np. dajmy taką biologię. W podręczniku nic nie było o wolnych kościach kończyn górnych i dolnych, ale musieliśmy o tym napisać. Możliwe, że ja czegoś nie doczytałam, bo pamiętam tylko żebra wolne.
Z angielskiego nie lepiej. Moja pierwsza myśl po dostaniu kartki to : "Pisać czy nie ?". W końcu się zmobilizowałam i wzięłam do pracy. Liczę chociaż na 3.

Jako, że miałam w niedzielę urodziny ( za wszystkie życzenia serdecznie Wam dziękuję ) postanowiłam wziąć do szkoły cukierki. Zrobiłam to w celach politycznych, ponieważ w czwartek mam najwięcej lekcji. Udało mi się skrócić matematykę. Dobre i tyle ! Ogólnie czułam się dość głupio przy rozdawaniu słodyczy, bo właśnie sobie uświadomiłam, że niektórzy delikatnie chcą mi powiedzieć, co powinnam w sobie zmienić. Nie mam nic przeciwko większej pewności siebie, ale bądźmy szczerzy, to mi się nie uda.

Prawdopodobnie należę do wolontariatu. Mieliśmy dzisiaj pierwsze spotkanie, na które przyszło z 30 osób. Pani ogłosiła konkurs, porozdzielała zadania i wytłumaczyła na czym polega idea naszego klubu. Ja z Gabrielką zapisałyśmy się do pomocy edukacyjnej czyli będziemy pomagać innym uczniom z przedmiotów, w których jesteśmy najlepsze. Obstawiam, że przypadnie mi historia, ewentualnie geografia. Mam nadzieję, że taka pomoc nie będzie szła mozolnie jak odrabianie pracy domowej z młodszą siostrą, bo inaczej zapowiada się prawdziwy horror.






Maria
 

 
Cześć kochani! Mamy już za pasem drugi tydzień szkoły, który próbuje nam przekazać, że musimy wziąć się wreszcie do roboty, bo inaczej będzie z nami kiepsko. Przynajmniej ja tak to zrozumiałam i osoby, które mają już zapowiedziane sprawdziany na dwa tygodnie przed chyba się ze mną zgodzą.
Nie było mnie tylko w poniedziałek, a już przegapiłam wiele rzeczy np. przepadł mi referat z polskiego. Jestem trochę ( bardzo ) niezadowolona z tego powodu, bo to oznacza, że muszę znaleźć jakieś inne miejsca, gdzie mogę się wykazać. Niestety, opracowanie odpowiedniej taktyki wcale nie jest proste. A to dopiero początek. Kurde ! Gimnazjum jest jedną, wielką próbą przetrwania, a raczej wojną. Bezlitosną wojną szarpaną i podjazdową ! Hmmm... Widzę, że przeczytanie całego podręcznika od historii niesie ciekawe skutki. Stracenie głosu z całą pewnością się do nich zalicza.Dobra, głos straciłam już we wtorek przez geografię.

Być może siedzenie kilka godzin przed klimatyzacją nie było dobrym pomysłem, ale przynajmniej było warto, bo takich urodzin jeszcze nie miałam. Chciałam, żeby moja piętnastka ( Boże, jak ten czas szybko leci ! ) była niezapomniana. Prezentem był wyjazd do Sandomierza i Kazimierza Dolnego. Myślałam, że wybuchnę z tej radości. Potem siostra zorganizowała mi jeszcze przyjęcie niespodziankę.
I tak zaczął się kolejny rozdział mojego życia.
Na chwilę obecną muszę kończyć. Jest już po dziewiątej wieczorem, a chcę jeszcze powtórzyć do historii. Dobranoc

Maria
  • awatar Kowalski, opcje!: Wszystkiego najlepszego. Ty nie wiesz jeszcze jak bardzo to gimnazjum może się odbić na psychice ludzkiej To nie tylko próba przetrwania, nie nic nieznacząca wojna, to każdy dzień na poligonie z karabinem w ręku, przesiadywania w okopach z płonną nadzieją, że ta zbłąkana kula nie trafi akurat ciebie. Powodzenia,
  • awatar ♥ Destiny ♥: STOO LAT!!!! *.* Zdrówka,szczęścia,radości i oczywiście pasji.. I obyś nadal prowadziła tego bloga bo jest super :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Uwaga! Uwaga ! Ogłaszam alarm szkolny ! Osoby znajdujące się na terenie Polski w okresie od września do czerwca 2016/2017 proszone są o jak najszybszą ewakuację z obszarów zagrożonych !
A tak na serio to cześć kochani ! To jest mój pierwszy wpis od czasu wakacji ( za co Was serdecznie przepraszam ). Podobno te dwa miesiące są wolne, ale bądźmy szczerzy, że każdemu przybywa wtedy trochę nowych obowiązków. Tak się składa, że non stop gdzieś wyjeżdżałam i po prostu nie miałam dostępu do bloga. Wiem, wiem, typowa wymówka, prawda ? Bardzo możliwe, że w międzyczasie założyłam się z siostrą, że przez ten okres czasu nic nie napiszę...
No cóż... Wakacje minęły jak z bicza strzelił i znowu musimy iść do szkoły. Postaram się dodawać wpisy regularnie. Mam szczerą nadzieję, że mi się uda, a na chwilę obecną życzę dużo sił ( i dobrych ocen ) w szkole. Przydadzą się


M.



 

 
Hej!
Na początku chciałabym zapewnić ,że za tak długi brak wpisów z mojej strony możecie winić czas , którego ostatnimi czasy ciągle mi brakuje oraz odwiedziny mojej cioci ,z którą widzę się raz na rok i teraz chciałabym spędzić z nią trochę poprzebywać. Nawet jeśli mam chodzić z nią na zakupy , których szczerze nienawidzę. Uznajcie mnie za dziwną ,ale naprawdę nie widzę nic ekscytującego w przymierzaniu ciuchów.
Dobra, koniec mojego usprawiedliwiania. Teraz nastała pora na wyjaśnienie tytułu tego wpisu. Kto z was pamiętał ,że od 26 lipca trwają ŚDM(Światowe Dni Młodzieży)? Osobiście uważam ,że ta akcja zapoczątkowana przez Św.Jana Pawła II jest wspaniałym pomysłem na zjednoczenie wiernych z całego świata. A co wy o tym myślicie? Podoba wam się ta inicjatywa? Ja i Mari chciałyśmy nawet pojechać do Krakowa z tej okazji, ale nasi rodzice wyrazili sprzeciw w obawie przed atakiem terrorystycznym. Pamiętacie co się działo w Paryżu? Jak tak ,to macie coś na podobe tego co może (oby nie) wydarzyć się w Polsce. Czy wy też mieliście taką sytuację? A może w ogóle nie planowaliście mieć do czynienia z ŚDM?
Gabi
P.S.Czy tylko ja zauważyłam,że papież był zaskoczony tak ogromną ilością wiernych?
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
" Moon "
Dawno, dawno temu nie było niczego. Dosłownie niczego. Cały wszechświat był tylko i wyłącznie nieskończoną, czarną przestrzenią, niewzbudzającą żadnych uczuć czy refleksji. Był monotonną pustką, męczącą ciszą. Kompletnie nic się w niej nie działo. Nie było tu nikogo, kto mógłby coś zmienić. Do czasu...
Nie wiadomo kiedy i jak, w mroku zaczęło silnie wiać. To była odmiana, ale kto miał ją zauważyć, jeśli nikt nie istniał ? Najbardziej niezwykłe w tym wydarzeniu było to, że w nieprzeniknionej czerni ukazał się portal, wyjście z innego wymiaru. Nagle jakaś brutalna siła wyrzuciła z przejścia mężczyznę, który bezgłośnie upadł na twarz.
Oszołomiony wstał, rozejrzał się wokół i spojrzał na swoje dłonie. Były piękne, jasne. Tak bardzo wyróżniały się wśród ciemności.
- Gdzie ja jestem ? - spytał, ale odpowiedziało mu tylko echo.
Prawie niczego nie pamiętał. Zapomniał gdzie wcześniej żył, kim był i co robił. W jego głowie łomotało się jedno słowo, kąsało niczym żądło. Słyszał je non stop. Długo rozmyślał nad jego znaczeniem, aż w końcu uznał, że musi się z nim zżyć. Nie miał innego wyboru.Od tamtej chwili zaczął nazywać się Moonem.
I tak przyszło Moonowi żyć w najgorszej z możliwych rzeczywistości. On sam nie rozumiał dlaczego się w niej znalazł, ale nie szukał sposobu ucieczki. Nawet mu się to podobało. Przyzwyczaił się do tego. Polubił to miejsce. Zaczęło go zachwycać. To wcale nie oznaczało, że nie próbował niczego zmienić. Czasami wykorzystując swoje magiczne zdolności tworzył różne kule. Małe i duże. Przechadzał się wśród nich, dotykał ich chłodnej, prostej konstrukcji. Nigdy jednak długo nie zabawiały. Moon szybko je niszczył, gdyż uważał, że ingerują z jego otoczeniem, naruszają naturalność.
Życie mijało mu na długich spacerach i rozmyślaniu. Nie obchodziło go czy może coś zmienić. Nie interesował się tym, ale z powodu braku zajęć zaczął ponownie tworzyć wielkie kule, jedne większe od drugich. Kilka pierwszych było strasznie twardych, tak twardych, że mógł na nich swobodnie stanąć. Kolejne były pyłem wyglądającym jak dzieło sztuki. Zakochał się w nich, ale najdroższa była mu ta trzecia z rzędu, którą wziął za swój dom.


  • awatar Silvia - Fashionable: To jest w taki sposób napisane i te zdjęcia, że ciężko jest jakkolwiek odnieść się do tego, piękne po prostu piękne... Zapraszam do siebie, wracam do prowadzenia bloga systematycznie. Dodaj, zaobserwuj, zostaw komentarz, polub, a będę wdzięczna! Pozdrawiam, Silvia. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej kochani! To był przyjemny dzień, przynajmniej dla mnie. Mam nadzieję, że Wam również dobrze upłynął.
Na samym początku wpisu chciałam tylko zaznaczyć, że nie mam weny i (prawdopodobnie) całość wyjedzie bez sensu, dlatego rozpiszę to w punktach.
1. Sezon na podręczniki oficjalnie uważam za otwarty. Udało mi się kupić ćwiczenia do pięciu przedmiotów i z zadowoleniem stwierdziłam, że w sprawie religii nic się nie zmieniło. Uff! Już się bałam, że zaczniemy pracować na kiepskich książkach, które będą tak beznadziejne, że nic nie da się zrozumieć. Na szczęście w tej kwestii jest po staremu.
2. Włączyłam po raz pierwszy aplikację 100 pompek i nareszcie wiem, na czym to polega. Przez godzinę wykonywałam przysiady, brzuszki i pompki. Te ostatnie przynajmniej próbowałam wykonać, bo jest to dla mnie czarna magia.Potem przerzuciłam się na robienie skomplikowanych figur takich jak "Wojownik", chociaż uważam, że "Janu Sirasana" jest najtrudniejsze. O mało sobie nie skręciłam nadgarstka. Mimo wszystko jestem z siebie dumna, bo nie spodziewałam się po sobie takiej chęci do ćwiczeń.
3. Niedługo pojawi się kolejny rozdział "Kory i Sonii". Mamy również zamiar dodać "Mity według KiS", ale nie wiem czy to dobry pomysł.
Z mojej strony to tyle. Dobranoc

Maria


 

 




Minął dobry tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego.Kora szybko nauczyła się curzońskiego i teraz mogła rozmawiać z Sonią na każdy dowolny temat bez pomocy słownika.
Nauczyciele w poniedziałek rozdali uczniom plany zajęć oraz kartki z wyborem dodatkowych lekcji.Sonia zapisała się prawdopodobnie na wszystkie możliwe języki rozpoczynając od adejlajskiego i kończąc na rainskim.Kora nie była jednak taka pewna jak jej współlokatorka, dlatego wybrała kilka, jej zdaniem łatwych, aczkolwiek przydatnych.
Obie dziewczyny trafiły do klasy ulubionej nauczycielki Tessico, pani Rzeczowskiej, która uczyła biologii, fizyki i chemii, chyba z powodu małej pensji. Alvarez zdziwiło albo raczej zirytowało, że mają codziennie po minimum dwie godziny gimnastyki, aerobicu, siłowni, pływania, siatkówki i wszystkich innych sportów świata, które zaakceptował dyrektor.
Okazało się bowiem, że Prestiżowa Akademia Nauk Narodowych Atlanty była szkołą podlegającą tajnej organizacji O.Z.B.F.S, która szczyciła się głównie swoim fajnym skrótem, który tak naprawdę nie był wcale fajny.
W forach na temat P.A.N.N.Y. było nakłamane od góry do dołu.Prawdą było to, że budynek miał pięć pięter i dwa skrzydła. Były tam najróżniejsze sale: lekcyjne, mieszkalne, artystyczne, medyczne, gabinety itp. Na dole znajdowała się stołówka oferująca miliony zdrowych dań, a jeszcze niżej można było znaleźć spa, kino, bibliotekę i basen dla prymusów.Krótko mówiąc akademia była tak wielka, że wyżej wymienione pomieszczenia to tylko wisienka na torcie całych tajemnic szkoły.Nikt również nie wspomniał, że sukcesy osiągnięte w przyszłości będą przypisywane P.A.N.N.I.E., a dzieci mają brać udział w niebezpiecznych eksperymentach. Jakim cudem nie zainteresował się tą sprawą Rzecznik Praw Dziecka ?! Mimo wszystko starsi uczniowie byli zdania, że da się przeżyć, a tok edukacyjny jest bardzo zbliżony do normalnego.Wspominali też o niespodziankach, ale nic więcej nie udało się z nich wyciągnąć. W końcu nadszedł dzień sądu i lekcje zaczęto na dobre.


M.